piątek, 4 marca 2011

alea iacta est!

Ha, lub inaczej rzecz ujmując: słowo się rzekło, kobyłka u płota.....

Kiedyś napisałam taki wiersz, kiedy miałam 19 lat i byłam tak jakoś beznadziejnie i głupio zakochana i wiersz ten poza ty, iż był bardzo patetyczny, wzniosły i ociekający smutkiem i rozpaczą zawierał dość fajne zakończenie (tytuł: Rubikon) : Cezar też musiał cierpieć, gdy przekraczał Rubikon....
Fajne, nie? ;) Tzn. słowo "cierpieć" nie pasuje według mnie zbytnio... może warto by je zastąpić innym, np......hmmmm......jakby to ująć? Chodzi mi o to, że dla niego (Cezara) wcale nie było to takie proste i musiał mieć na pewno jakieś rozterki, wątpliwości i ciążyło nad nim brzemię rozpoczęcia wojny.
Cezar tez musiał mieć wątpliwości - beznadzieja, chodziło mi o jakieś jedno słowo, synonim....
E, nie grzeszę dziś erudycją i inteligencją :)


Czyli pisze bloga... nie dla publiczki, sama dla siebie.

Ciekawa jestem, co mi z tego wyjdzie, bo na razie miałam problemy z poustawianiem wyglądu i całości ;)
Ale bawi mnie to, podoba mi się. Na razie mam zamiar brnąć dalej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz